Gry teatralne lokalnie
Teo w 2012 roku uczestniczyła w międzynarodowym kursie szkoleniowym poświęconym grom teatralnym (LARP), który odbył się w Polsce. Po powrocie do Rumunii postanowiła razem ze swoją przyjaciółką Ruxandrą zaangażować więcej osób by wspólnie bawić się LARPami. Jak im to wyszło? Jakie są różnice między grami teatralnymi na projektach, a tymi organizowanymi jako hobby dla ludzi ze swojego najbliższego otoczenia? O tym właśnie dzisiaj porozmawiamy. Jeśli do tej pory nigdy nie słyszeliście o grach teatralnych (Live Action Role Play) możecie najpierw przeczytać o nich w naszej zakładce GRY TEATRALNE
Andrzej Smyk: Cześć Teo, pamiętasz kiedy się spotkaliśmy?
Teo Manole: Tak, jasne. W marcu 2012 roku w Motyczu Lesnym.
TM: Właściwie to moja koleżanka Ruxandra (która początkowo opowiedziała mi o LARPach i namówiła mnie, żebym do niej dołączyła, kiedy jechała do Polski po raz drugi) zasugerowała, że powinniśmy zacząć tworzyć gry, aby inni też mogli się bawić. Do tej pory, poza LARPami, w których brałam udział na projektach, stworzyłam samodzielnie kilka mniejszych gier, w które grałam w małych kręgach przyjaciół. Odniosły one spory sukces, ponieważ wszyscy zaangażowali się w grę i naprawdę dobrze się bawili ze swoimi postaciami, ale były to jednorazowe wydarzenia, októrych prawie nie mam zapisu. Poza kilkoma zdjęciami każdego z nich, nawet nie zapisałam odpowiednich kart postaci, a scenariusz przez chwilę żył w mojej głowie, zanim zniknął w zapomnieniu. Kiedy więc zaczęłam pracować z Ruxandrą nad LARPami dla szerszej publiczności, staraliśmy się zrobić wszystko skrupulatnie. Spędziłyśmy wiele godzin na badaniu i tworzeniu historii, postaci i mechaniki gry. Jestem naprawdę dumna z tego, co udało nam się stworzyć w naszym bardzo małym zespole. To była grupa podobnie myślących ludzi, która potem przekształciła się w zgraną grupę przyjaciół.
TM: W przeważającej części tak. Ludzie byli ogólnie bardzo zaangażowani w grę i łapali jej atmosferę, z łatwością zanurzali się w swoje postaci. Miałyśmy mniejsze możliwości przy przydzielaniu ról ponieważ dołączali do nas ludzie, których nigdy wcześniej nie spotkałyśmy, a wszystko, czego można się było o nich dowiedzieć, opierało się na ich profilach na Facebooku i naszej ograniczonej interakcji przed grą.
Jednak ludzie byli zwykle zadowoleni ze swoich postaci i starali się jak najlepiej je wykorzystać. Zadbaliśmy również o to, aby przekazać wszystkim dużo informacji ogólnych i dobrego opisu ich misji w grze, aby dobrze się bawili i chcieli do nas wracać ;-)
Początkowo tworzenie dekoracji wyglądało inaczej niż w późniejszych grach. Starałyśmy się, żeby gracze jak najbardziej przyczynili się do tworzenia scenerii, tak jak to robiliśmy gdy byłam na projektach. Zawsze jednak sprowadzało się to do garstki faktycznie zaangażowanych osób. W kolejnych zatem wzięłyśmy tą robotę na siebie.
TM: Myślę, że największą korzyścią było to, że wszyscy nasi gracze mieli wspólny język komunikacji - rumuński - więc nie było żadnych barier językowych. Na projektach ma to duże znaczenie bo gramy po angielsku. Dzięki wspólnemu językowi prościej było nam stworzyć zrównoważone postacie, jak powiedziałam wcześniej, tak aby nikt nie czuł się pominięty. Na projektach trudniej to osiągnąć. Mieliśmy również bardzo elastyczne miejsce do gry, które można było łatwo przekształcić w celu obsługi wielu możliwych scenariuszy; na przykład, ponieważ miejsce to było kiedyś kawiarnią, był tam bar, który okazał się bardzo przydatny, a także pomieszczenie do przechowywania rzeczy, które mogło pełnić funkcję lochu ... i tak dalej.
Myślę, że udało nam się również obrócić minus w plus: ponieważ w każdej grze było około 2-3 graczy, którzy nigdy wcześniej nie grali lub nawet nie słyszeli o LARPach, musiałyśmy każdemu zapewnić bardzo efektywny kurs tuż przed rozpoczęciem gry. Oznaczało to, że trzeba zachować prostotę pod względem mechaniki gry, co wymagało od nas znalezienia najskuteczniejszych sposobów opowiadania historii na kartach postaci. Doprowadziło to do bardziej autentycznych interakcji podczas gry, z bardziej satysfakcjonującymi wynikami niż przyniosłaby to zbyt skomplikowana mechanika.
TM: Nasz pierwszy LARP dotyczył mafii w Atlantic City z lat dwudziestych XX wieku. Świetnie się bawiłyśmy przy pisaniu tego, ale byłyśmy bardzo zdenerwowane gdy z nim wystartowałyśmy, ponieważ prawie żaden z naszych pozostałych graczy nie był wcześniej na LARPie i desperacko chciałyśmy sprawić, by poczuli, że warto jest poświęcić na to czas. Z tego powodu same nie cieszyłyśmy się nim tak bardzo (chociaż inni byli zadowoleni!). Żeby spróbować bardziej na luzie, rok później, mając więcej doświadczenia i jeszcze większą liczbę postaci, zorganizowałyśmy tego LARPa jeszcze raz.
Nasz drugi był oparty na LARP-ie zatytułowanym Utopia, w którym oboje z Ruxandrą uczestniczyłyśmy w Motyczu. Z tym że my poszłyśmy własną, oddzielną ścieżką, z bardzo odizolowanym, dystopijnym społeczeństwem. Społeczeństwo to zaczyna odbierać słabe sygnały ze świata poza ich murami, z miejsc o których mysleli, że wszyscy tam umarli. W tym LARPie grali jedni z najbardziej aktywnych i zaangażowanych graczy. Widziałyśmy wspaniałe stroje i dekoracje oraz przerażające mantry oddające cześć dyktatorowi… czego tam nie było...
AS: Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że scenariusz nie zadziałał całkowicie ...? Ludzie nie odgrywali ról, byli sfrustrowani i na końcu powiedzieli, że to nie było fajne?
TM: Mieliśmy kilka gier, które nie wyszły tak, jak sobie wyobrażałyśmy. Była taka jedna, która była moją ulubioną, jeśli chodzi o proces pisania. Przygotowania zajęły około 80 godzin, na które złożyły się burze mózgów, indywidualne rozpisywanie postaci i pisanie scenariusza. Byłyśmy bardzo zadowolone z efektu końcowego. Jednak sama gra była dla nas naprawdę męcząca z powodu zbyt skomplikowanej mechaniki, zagadek, które były zbyt trudne dla niektórych graczy, a także kilku „odmieńców charakteryzacyjnych”, którzy całkowicie przegapili wskazówki jak się ubrać, pojawili się w dżinsach i koszulkach, aby odgrywać swoje role. Ostatecznie większość graczy świetnie się bawiła w swoich rolach starożytnych bogów. Zdecydowanie spróbuję przygotować tego LARPa raz jeszcze, być może z mniejszą grupą.
Prawdopodobnie naszą najmniej dynamiczną grą (i jedną z naszych najmniejszych) był The Experiment. To była przemyślana gra psychologiczna i mogła przynieść ekscytujący wynik z odpowiednimi graczami. Nikt nie narzekał na tę grę, ale czuliśmy, że moglibyśmy wyciągnąć z niej znacznie więcej dzięki większemu zaangażowaniu i zanurzeniu się graczy w swoje postaci.
TM: Jestem też wielką fanką postapokaliptycznych, dystopijnych LARPów. Bardzo miłą niespodzianką była dla mnie też bardzo realistycznie pod względem scenariusza osadzona gra o rywalizujących gangach (motocyklistach, cholosach, rosyjskich gangsterach itp.) To mój absolutny faworyt. Być może także dlatego, że nawet jako mistrzynie gry mięliśmy swoje role i mogłyśmy w pełni cieszyć się rozgrywką.
AS: W LARPy można zaangażować się na wiele sposobów. Można pisać scenariusze, tworzyć karty postaci, nadzorować grę jako Mistrz Gry, być graczem, być specjalistą od efektów specjalnych, tworzyć mechanikę gry… Którą z tych ról lubisz najbardziej?
TM: Lubię wszystkie te role. Muszę przyznać, że minęło dużo czasu, odkąd grałam w LARPie, którego nie napisałam. Bardzo podobał mi się cały proces twórczy związany z projektowaniem LARPów (zarówno na projektach, jak i na prywatnych imprezach), ale zawsze najlepiej się bawiłam, gdy będąc Mistrzem Gry miałam też swoją postać do odegrania. To pozwoliło mi cieszyć się tym co najlepsze zarówno z gry, jak i z jej nadzorowania.
AS: Czy w jakiś sposób archiwizujecie stworzone przez siebie LARPy? Macie stronę internetową lub blog?
TM: Nasz ostatni LARP odbył się pod koniec 2017 roku, ale na naszej stronie na Facebooku, która wciąż działa, znajduje się fotograficzna relacja ze wszystkich gier, które stworzyliśmy i graliśmy w tej formule:
TM: Dziękuję, świetnie się bawiłam wspominając i przeżywając na nowo najlepsze - i najtrudniejsze - części pisania i grania w LARPach! Mam nadzieję, że znów będziemy mieli szansę coś stworzyć w tym temacie! ;-)
Polski (PL)
Angielski (ENG) 













