Wolontariuszka za granicą i prezes organizacji
Eszter Beke jest prezeską naszej partnerskiej węgierskiej organizacji, Foundation for the Youth of Balatonalmádi. Nasi wolontariusze, Tosia i Kacper, poprosili ją o podzielenie się swoimi doświadczeniami związanymi z odkryciem edukacji pozaformalnej, wolontariatem i tym, jak doszło do tego, że teraz zaangażowana jest w działanie w organizacji pozarządowej.
Kacper Kowalski, Tosia Suchecka: Cześć, jesteśmy tutaj dzisiaj z Eszter Beke, czy możesz coś powiedzieć o sobie?
Eszter Beke: Cześć, zaczęłam pracować z młodzieżą ponad 10 lat temu. Rozpoczęłam od wymiany młodzieżowej, w której brałam udział jako uczestniczka. Zakochałam się w tej wolności, kreatywności oraz poznawaniu nowych ludzi i kultur. Lubię również podróżować, a dzięki takim możliwościom mogłam odwiedzić wiele różnych krajów w całej Europie. Po kilku latach zdałam sobie sprawę, że lubię pomagać ludziom. Próbowałam studiować psychologię, ale nie dostałam się na uczelnię. W końcu zdecydowałam, że chcę pracować z ludźmi, więc złożyłam podanie na wydziale pracy socjalnej. W czasie studiów pracowałam jako menedżerka różnych placówek gastronomicznych. Po 10 latach postanowiłam zdobyć tytuł magistra jako ekspertka ds. Zdrowia Psychicznego w Relacjach i Rozwoju Społecznym. Obecnie pracuję jako freelancer głównie w dziedzinie pracy z młodzieżą.
Eszter Beke: Cześć, zaczęłam pracować z młodzieżą ponad 10 lat temu. Rozpoczęłam od wymiany młodzieżowej, w której brałam udział jako uczestniczka. Zakochałam się w tej wolności, kreatywności oraz poznawaniu nowych ludzi i kultur. Lubię również podróżować, a dzięki takim możliwościom mogłam odwiedzić wiele różnych krajów w całej Europie. Po kilku latach zdałam sobie sprawę, że lubię pomagać ludziom. Próbowałam studiować psychologię, ale nie dostałam się na uczelnię. W końcu zdecydowałam, że chcę pracować z ludźmi, więc złożyłam podanie na wydziale pracy socjalnej. W czasie studiów pracowałam jako menedżerka różnych placówek gastronomicznych. Po 10 latach postanowiłam zdobyć tytuł magistra jako ekspertka ds. Zdrowia Psychicznego w Relacjach i Rozwoju Społecznym. Obecnie pracuję jako freelancer głównie w dziedzinie pracy z młodzieżą.
K.K., T.S.: Czy możesz powiedzieć nam więcej o organizacji Almádifjak?
E.B.: W 2016 roku dostałam szansę kontynuować działania tej organizacji. Członkowie zarządu mieli swoje własne życie i rodzinę, dlatego to stanowisko stało się dostępne. Tak zaczęło się wszystko. Kontynuowałam ich ścieżkę i ich cele. Naszą pasją jest wyprowadzanie młodzieży poza strefę komfortu i otwieranie jej oczu na różne projekty, o których wcześniej mlodzież nie miała pojęcia. Chcielibyśmy zaangażować uczniów lokalnej szkoły w działania społeczne, co oznacza zazwyczaj organizowanie lokalnych wydarzeń, na które zapraszamy wszystkich z miasta. Moją nową pasją jest zdrowie psychiczne, które staje się coraz ważniejsze w dzisiejszych czasach. Chcielibyśmy skupić się na tej dziedzinie różnymi metodami: zarządzanie stresem, równoważenie życia, zarządzanie czasem, sport, itp.
K.K., T.S.: Czy macie wolontariuszy w waszej organizacji?
E.B.: Tak, mamy wielu wolontariuszy w naszej organizacji.
K.K., T.S.: Wiemy, że byłaś wolontariuszką przez rok w Armenii. Jakie były główne powody, aby tam pojechać?
E.B.: Kiedy zdecydowałam się być wolontariuszką w Armenii, to była moja druga wizyta w tym kraju. W rzeczywistości w Veszprém (które jest miastem blisko mojego Balatonalmádi) społeczność mniejszości ormiańskiej jest dość liczna. Znałam ich od dziecka i było to dla mnie bardzo interesujące. Chciałam dowiedzieć się więcej o tej kulturze.
K.K., T.S.: Jakie są różnice między lokalnym wolontariatem a twoim wolontariatem w Armenii?
E.B.: Największa różnica polega na tym, że jako lokalny wolontariusz możesz wrócić do domu, gdy już zakończysz swoje zadanie czy aktywność. Gdy jesteś ponad 3000 kilometrów od domu i rodziny, to jest naprawdę inaczej. Jesteś w środku świata, z nowymi ludźmi, którzy są twoimi współlokatorami. Zostajesz w miejscu, które jest dla ciebie zupełnie nowe, nie znasz nawet kilku słów w lokalnym języku. Musisz wyzwać siebie, aby być cierpliwym, dostosować się do lokalnej społeczności, nauczyć się nowych rzeczy, nawet języka. Jeśli pytacie mnie o międzynarodowy wolontariat, musicie być otwarci na inne kultury i znać swoje ograniczenia. Ogólnie mogę powiedzieć, że to było niewiarygodne doświadczenie. Zmieniło moje całe życie, a kto wie, może zmieniłoby życie wielu młodych ludzi też. :)
E.B.: W 2016 roku dostałam szansę kontynuować działania tej organizacji. Członkowie zarządu mieli swoje własne życie i rodzinę, dlatego to stanowisko stało się dostępne. Tak zaczęło się wszystko. Kontynuowałam ich ścieżkę i ich cele. Naszą pasją jest wyprowadzanie młodzieży poza strefę komfortu i otwieranie jej oczu na różne projekty, o których wcześniej mlodzież nie miała pojęcia. Chcielibyśmy zaangażować uczniów lokalnej szkoły w działania społeczne, co oznacza zazwyczaj organizowanie lokalnych wydarzeń, na które zapraszamy wszystkich z miasta. Moją nową pasją jest zdrowie psychiczne, które staje się coraz ważniejsze w dzisiejszych czasach. Chcielibyśmy skupić się na tej dziedzinie różnymi metodami: zarządzanie stresem, równoważenie życia, zarządzanie czasem, sport, itp.
K.K., T.S.: Czy macie wolontariuszy w waszej organizacji?
E.B.: Tak, mamy wielu wolontariuszy w naszej organizacji.
K.K., T.S.: Wiemy, że byłaś wolontariuszką przez rok w Armenii. Jakie były główne powody, aby tam pojechać?
E.B.: Kiedy zdecydowałam się być wolontariuszką w Armenii, to była moja druga wizyta w tym kraju. W rzeczywistości w Veszprém (które jest miastem blisko mojego Balatonalmádi) społeczność mniejszości ormiańskiej jest dość liczna. Znałam ich od dziecka i było to dla mnie bardzo interesujące. Chciałam dowiedzieć się więcej o tej kulturze.
K.K., T.S.: Jakie są różnice między lokalnym wolontariatem a twoim wolontariatem w Armenii?
E.B.: Największa różnica polega na tym, że jako lokalny wolontariusz możesz wrócić do domu, gdy już zakończysz swoje zadanie czy aktywność. Gdy jesteś ponad 3000 kilometrów od domu i rodziny, to jest naprawdę inaczej. Jesteś w środku świata, z nowymi ludźmi, którzy są twoimi współlokatorami. Zostajesz w miejscu, które jest dla ciebie zupełnie nowe, nie znasz nawet kilku słów w lokalnym języku. Musisz wyzwać siebie, aby być cierpliwym, dostosować się do lokalnej społeczności, nauczyć się nowych rzeczy, nawet języka. Jeśli pytacie mnie o międzynarodowy wolontariat, musicie być otwarci na inne kultury i znać swoje ograniczenia. Ogólnie mogę powiedzieć, że to było niewiarygodne doświadczenie. Zmieniło moje całe życie, a kto wie, może zmieniłoby życie wielu młodych ludzi też. :)
K.K., T.S.: Tęskniłaś za rodziną? Jak długo trwał proces dostosowywania się?
E.B.: Oczywiście. W pierwszych dwóch miesiącach naprawdę chciałam wrócić do domu, ale ostatecznie nie chciałam już wracać. Po 10 latach od mojego wolontariatu tam, wróciłam z przyjaciółmi do Armenii i spotkałam tamtejszych ludzi.
K.K., T.S.: Jakie jest twoje najlepsze i najgorsze wspomnienie?
E.B.: Najgorsze było, kiedy zobaczyłam karalucha w kuchni. :) Najlepsze było, gdy obchodziliśmy razem Święta Bożego Narodzenia z moimi współlokatorami. <3
E.B.: Oczywiście. W pierwszych dwóch miesiącach naprawdę chciałam wrócić do domu, ale ostatecznie nie chciałam już wracać. Po 10 latach od mojego wolontariatu tam, wróciłam z przyjaciółmi do Armenii i spotkałam tamtejszych ludzi.
K.K., T.S.: Jakie jest twoje najlepsze i najgorsze wspomnienie?
E.B.: Najgorsze było, kiedy zobaczyłam karalucha w kuchni. :) Najlepsze było, gdy obchodziliśmy razem Święta Bożego Narodzenia z moimi współlokatorami. <3
K.K., T.S.: Jaka była najśmieszniejsza sytuacja lub coś, co szczególnie pamiętasz?
E.B.: Mój mentor był rzeźbiarzem i zaprosił mnie do siebie na pewien czas, gdzie mogłam spotkać innych artystów, co było naprawdę zabawne zobaczyć, jak żyją.
K.K., T.S.: Jaki jest najcenniejszy wniosek, który wyniosłaś z tego doświadczenia?
E.B.: Nauczyłam się być bardziej cierpliwą wobec ludzi z różnych kultur i zaczęłam poznawać swoje ograniczenia.
K.K., T.S.: Czy to doświadczenie zainspirowało cię do uczestnictwa w wymianach młodzieżowych i projektach Erasmus+?
E.B.: Oczywiście, i chciałabym pokazać młodzieży, aby byli otwarci i korzystali z tego rodzaju możliwości.
K.K., T.S.: Czy ten projekt wpłynął na to, kim jesteś teraz?
E.B.: Tak, w 100%. Być może nie miałabym tego fundamentu i nie pracowałabym na tym polu, gdyby nie to doświadczenie. :)
K.K., T.S.: Dziękujemy za poświęcenie czasu na odpowiedzi na nasze pytania.
E.B.: Wam również dziękuję.
E.B.: Mój mentor był rzeźbiarzem i zaprosił mnie do siebie na pewien czas, gdzie mogłam spotkać innych artystów, co było naprawdę zabawne zobaczyć, jak żyją.
K.K., T.S.: Jaki jest najcenniejszy wniosek, który wyniosłaś z tego doświadczenia?
E.B.: Nauczyłam się być bardziej cierpliwą wobec ludzi z różnych kultur i zaczęłam poznawać swoje ograniczenia.
K.K., T.S.: Czy to doświadczenie zainspirowało cię do uczestnictwa w wymianach młodzieżowych i projektach Erasmus+?
E.B.: Oczywiście, i chciałabym pokazać młodzieży, aby byli otwarci i korzystali z tego rodzaju możliwości.
K.K., T.S.: Czy ten projekt wpłynął na to, kim jesteś teraz?
E.B.: Tak, w 100%. Być może nie miałabym tego fundamentu i nie pracowałabym na tym polu, gdyby nie to doświadczenie. :)
K.K., T.S.: Dziękujemy za poświęcenie czasu na odpowiedzi na nasze pytania.
E.B.: Wam również dziękuję.
Polski (PL)
Angielski (ENG) 




